znajdź sobie inną klasę…

Taka scenka z centrum stolicy. Z dziś koło południa. Przed teatrem jakaś klasa. Na końcu zapłakany chłopiec. Dwanaście,  może trzynaście lat? A może nawet mniej… I około 50 letnia kobieta obok niego. Domyślam się, że nauczycielka. Może nawet wychowawczyni, choć jak się okaże za chwilę nigdy nią być nie powinna. – Już nigdy cię nie zabiorę na wycieczkę. Rozumiesz? Pojechałeś ostatni raz! Jak ty się zachowujesz? Drzesz się jakbyś był nienormalny. Zobaczysz. Ostatni raz. Ja jestem bardzo cierpliwa, ale są przecież jakieś granice. Rozumiesz? Jak będziesz chciał jechać jeszcze kiedyś to nie za mną. Znajdź sobie inną klasę.

Stoję i oczom nie wierzę. Nie wiem, co zrobił ów chłopiec. I kompletnie mnie to nie interesuje. Na pewno nie zrobił nic takiego, co by usprawiedliwiało takie zachowanie nauczycielki. Nawet rodzic by się tak zachować nie mógł. Przy całej klasie. Na cały głos. Kim jest ta kobieta, że ma poczucie, że ma prawo na kogoś krzyczeć. Kogoś wyzywać. Kim ona jest?

A słucham tego wszystkiego idąc wprost z wizyty u psychiatry. Gdzie przez półtorej godziny słyszę, że każda natrętna myśl, każde dziwne zachowanie, każdy lęk i stres, który rodzi się w moje głowie nie jest TU I TERAZ… Tu i teraz jest może jakieś dwadzieścia procent. A wszystko jest PRZEDTEM. Wszystko ma swe korzenie w przeszłości. W tym, jak nas traktowali rodzice, dziadkowie, nauczyciele, koleżanki, koledzy… Tam to wszystko jest zapisane. I teraz wychodzi…

Biedny ten chłopiec. Obojętnie co zrobił, to nie zasłużył, by go obciążać lękiem na lata. Pół biedy, jeśli będzie umiał go wykrzyknąć. Wyrzucić z siebie. Gorzej, gdy będzie unikał tej konfrontacji. Bo rodzice mu powtarzają na każdym kroku, że musi być grzeczny. Że nie może się dać sprowokować. No i jest super. Jakie grzeczne dziecko… Jak w ogóle nie sprawia kłopotów…  Dla kogo grzeczne? Dla otoczenia na pewno. Dla siebie? Niekoniecznie. Bo właśnie takim będąc wyrządza sobie krzywdę na całe życie.

U A. dowiaduję się jeszcze, że najważniejsze słowo to: CHCĘ…  Czy ja tego chcę? Ja… Nie ktoś obok mnie… A na drugim biegunie słowa, które ze słownika warto by w zasadzie wyrzucić: Jeśli coś, to coś… Nie ma jeśli… Nie ma targowania się z rzeczywistością. Że jeśli kot przebiegł mi drogę to coś… Nic. Czy ja chcę? Żeby coś było… Ja CHCĘ… Albo NIE CHCĘ… Nikt za mnie nie decyduje. A ja tyle tego mam… Te dziesiątki analiz… Że widzę na zegarze godz. 11.11 to znaczy, że coś… Ale co? Że jak próg samochodu jest w tę stronę albo w tę stronę to trzeba to przeanalizować. A jak nie? To już nie wiem co…

Jedyne moje zdrowe zachowania, to wtedy, kiedy na boisku daję się sprowokować. I nakrzyczę. Sfauluję. Wszyscy się wtedy dziwnie patrzą. Syn stara się mnie uspokajać. A to jedyna zdrowa reakcja. Jak się połknie trujące tabletki to nie można ich trzymać w żołądku. Ale trzeba je natychmiast wydalić. Jak mam się w sobie lęk, stres, złe emocje, strach, natręctwa to trzeba je z siebie wyrzucać. Pewnie, lepiej zamiast kopnąć innego zawodnika, lepiej kopnąć w ławkę… Ale nie zawsze jest to takie proste…

6.10.2017  godz. 17.28

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>