Dawno nie pisałem… Ostatni tydzień spędziłem daleko…  Gdyby tak jeszcze będąc geograficznie daleko można było wyłączyć myślenie? Albo zostawić gdzieś głowę i jej nie zabierać ze sobą? A tak… Cóż z tego, że wokół inny język, inna kultura, inny krajobraz… Skoro ja ten sam… Obojętnie tam… Czy tu… Dziś znów musiałem pogrzebać sobie w gardle bo zapomniałem jak to jest… A znowu jak byłem tam – to wszelkie nowe bodźce, owszem, początkowo, zajmowały, ale potem ich opis uderzał ze zdwojoną siłą. To był inny czas… Ale jakby ten sam… Łatwy i trudny zarazem… Tak po ludzku. Ambicjonalnie. Tydzień bycia mężem swojej żony. Aż, ale i tylko. Kimś bez twarzy. Bez przeszłości. Bez prawa zajmowania stanowiska. Zabierania głosu. Bo niby jako kto? Pan NIKT…  Dawniej też tak bywało… Ale zawsze, gdzieś tam w środku, było przeświadczenie o tej drugiej stronie… Która tamtą równoważyła. A teraz? Teraz rzeczywiście jestem jak nikt. I tylko wspomnieć można, że rok temu to było jeszcze to i to… Że rok temu to ja grałem pierwsze skrzypce. A jak się kiedyś je grało, to czy można się zadowolić rolą statysty w dziesiątym rządzie? Nie potrafię. Nie umiem. Ja – nikt. Na zakręcie. W zawieszeniu. Jakby między jednym życiem a drugim. Wiem, że to już było. Wiem, że teraz nie ma nic. A co będzie jutro?

Spotkałem wyjątkową osobę. Można powiedzieć, gdzie mnie, z moimi problemami, do niego. Ja mam swój krzyż. On ma swój. I nie zamienimy ich – choćbyśmy nawet chcieli… On – jeszcze dwa lata temu był biskupem. Nie zwykłym księdzem. Biskupem. Wyświęconym w Watykanie. Szanowanym. Całowanym w pierścień. Z ludźmi, którzy mu usługiwali. Od roku jest zwykłem facetem. Usuniętym z kapłaństwa. Gdzieś zabłądził. Poszedł nie w tę stronę co potrzeba. Pogubił się. Kobieta? Dziecko? Więcej domysłów, niż faktów. Ten jeden jest taki, że dziś jest zwykłym facetem. Zapuścił brodę. Chodzi w garniturze. Prowadzi samochód. Takie życie po życiu. Na zakręcie. Gdzie wszystko trzeba ułożyć od nowa. Inaczej spojrzeć ludziom w oczy. Czego innego od nich oczekiwać. Prosić o wybaczenie? Bardzo uczynni i sympatyczny człowiek. Z ciężkim krzyżem. Zasłużył na niego? Pewnie tak… Nie zmienia to faktu, jak on musi walczyć. To jest życie od nowa.

A moje? Wszędzie chwile zawieszenia. Pytań dużo… Odpowiedzi brak. Wyluzować. Brzmi fantastycznie. Żyć tylko TU i TERAZ. Jakie znacznie ma była chwila? I ta przyszła? Żadnego. Ważne jest tylko to, co czujesz teraz… Nakłuwany jak balonik? Czy może teraz jest chwila spokojniejsza? A jeśli tak? To po co myśleć? Po co układać scenariusze? Po co kreślić plany, które bolą i które niepokoją? Które niosą cierpienie? Zostaw to! Jak się ma źle zadziać, to się zadzieje. Nic na to nie poradzisz. Po co się męczyć?

Trudny czas, gdy telefon nie dzwoni. Trudny czas, gdy nikogo nie interesuje co robisz. Trudny czas, gdy samemu ze sobą nie jest ci dobrze… Czas wakacji. Czas na który normalnie ludzie czekają. Który uwielbiają. A dla mnie ani czas… Ani miejsce… Zawsze może być dobrze. Ale i wszędzie może być źle. I raczej to drugie.

Dziś po raz pierwszy B. także o mnie zapomniał. Myślał, że jeszcze mnie nie ma. Byłem. Czekałem. Poradziłem sobie.

10.07.2017 godz. 17.30

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>