JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEST

Legia Mistrzem Polski. Finisz tak niezwykły, że ku pamięci… Przed ostatnią kolejką: cztery drużyny. Dwa mecze. Jeden mistrz. Liderem Legia, dwa punkty nad Jagiellonią, Lechem i Lechią. Legia u siebie gra w Lechią, Jaga z Lechem. Każdy może być mistrzem. Do przerwy w Białymstoku Lech prowadzi 2 do 0. U nas remis po 0… Dziwna sytuacja. Bo oznacza, że Legia i Lechia mogą się dogadać i nie zrobić sobie krzywdy. Bo remis Legii daje mistrza… A Lechii puchary. A na mistrza i tak nie ma szans. W drugiej połowie  mecz jak sparing. Byle dalej od bramki. I nagle dziwne wieści z Białegostoku. Jagiellonia zdobywa gola. 80 minuta i już tylko 1 do 2. Ale to jeszcze nic. Gdy mecz w Warszawie w zasadzie dobiega końca, tam jest 2 do 2. I jeszcze czerwona kartka dla Lecha. Zaczyna się nerwowo. Lechia w tym momencie poza pucharami. Legia mistrzem, ale wystarczy, że Jaga strzeli to ona ma mistrza. W Warszawie koniec. W Białymstoku była przerwa i jeszcze grają 10 minut. Czekanie. Długie czekanie. Lechia marzy by tam ktokolwiek strzelił. Legia, by albo nikt, albo Lech. Byle nie Jaga. I wreszcie JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEST. Koniec. Legia Mistrzem. Niesamowite to nic nie powiedzieć. Dość napisać,  że Lechia gdy dowiedziała się, że w Białymstoku jest remis grała przez kilka minut o…. albo czwarte miejsce albo mistrza. Wystarczyłoby, żeby strzeliła przypadkowego gola z z 4 miejsca wskoczyłaby na 1. Nie zrobiła tego. Legia mogła się cieszyć wraz z końcowym gwizdkiem, ale gdyby wygrała (a grała pół godziny z przewagą zawodnika – Peszko, jak zwykle) albo gdyby mecz skończył się w Białymstoku wcześniej… A tak trzeba było czekać. Ale było warto. Na meczu z Frankiem i Julkiem. Radość wspaniała. I znów się okazało, że o wszystkim zdecydował mecz Legia – Lech… Niesamowity ten Magiera. Dostał drużynę na 12 miejscu. Na lidera awansował cztery kolejki przed końcem i zrobił swoje. Brawo!!!!

PS. Czy można cieszyć się z remisu równocześnie w 90 i 100 minucie? Czy I trenerem reprezentacji może być i Fornalik, i Smuda? Tu i tu nie… W pierwszym wypadku – można, ale zależy od drugiego meczu. Czy już się skończył, czy nie… W drugim – np. – czy jeden zdał egzamin, czy nie i będzie drugi… Nie. To nie tak. Przecież to musi być o czymś innym… Młodszy kandydat odpadł.. To F… Starszy to S…

Brednie? Brednie. Legia mistrzem to jedno… Tysiące myśli i analiz… To drugie. Mniej lub bardziej sensownych i bezsensownych. To kolejny dowód na to, że potrafię wszystko popsuć. Sobie i innym. Zamęczyć. Gadaniem. Powtarzaniem. Analizowaniem. Układaniem w swojej chorej głowie jakiś piramidalnie chorych konstrukcji. Zamiast się cieszyć. Cieszyć z czegoś na co czekałem cały rok… Cały rok się denerwowałem. Radości i smutki. I kiedy można wyluzować. Pocieszyć się… To jest… jak jest… Nie ma siły.

A wracają co meczu… Można się było obawiać, że w Białymstoku wszystko było ułożone. Że nikt nie chce by Legia była mistrzem i się zabawią… Najpierw prowadzenie Lecha… co miało uśpić Legię. Bo wiadomo, że gdyby tam od razu prowadziła Jaga, to i Legia musiałaby zagrać zdecydowanie. A tak… sparing. Potem… przerwa w meczu. I kiedy tu już mecz się kończy tam padają dwa gole. I 10 minut jeszcze meczu. Mogli zrobić wszystko, by Jaga była mistrzem. Na szczęście Lech walczył o puchary. Szacunek mu za to….

5.06.2017  godz. 10.06

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>