na zakręcie….

I co? I nic… Satysfakcję sprawiają mi małe gesty świadczące, że potrafię się przełamywać… Jak wtedy, gdy do jednego ze swoich kolegów (o którym teraz nie mam najlepszego zdania; konkretnie o tym co robi i w jaki sposób to robi) potrafiłem wysłać SMS, bo jego ukochana drużyna wywalczyła Puchar Polski. Albo, gdy drugiemu koledzy, który swego czasu zajął w pracy moje miejsce wysłałem SMS z gratulacjami, bo awansował… Nie lubię żyć nienawiścią. Nie lubię żyć nie wyciągając ręki, jeśli nawet ta ręka wyciągnięta przeze mnie zawsze to właśnie przeze mnie wyciągana jest pierwsza… I często z wyciągania tej ręki nic nie przychodzi… Czego zresztą wcale nie oczekuję.  Bo świat nie jest wcale czarno biały… A odcienie, które są jego częścią są udziałem każdego z nas… Nie osądzaj. By i inni ciebie nie osądzali.

Spokój zaczyna i kończy się w głowie. Czy siedzisz teraz właśnie na tarasie ekskluzywnego hotelu w Canness czy na ławeczce przed domem gdzieś tam na polskiej wsi… Czy leje deszcz czy świeci słońce… Czy jesteś kierowcą śmierdzącego autobusu czy cenionym aktorem… Czy jesteś biedny czy bogaty… Twoje szczęście i Twój spokój zaczyna i kończy się w Twojej głowie. Tam to wszystko się dzieje. Tam doświadczasz, czy chce ci się rano wstać z łóżka czy też nie… Tam czujesz, czy cieszysz się bo jest maj, czy w ogóle nie zauważasz pięknego słońca i niebieskiego nieba… Bo przecież zawsze możesz powiedzieć: bezchmurne niebo to słońce czy słońce to bezchmurne niebo… Świat przygotował ci szereg bodźców, które albo działają albo nie działają… Ale to wszystko dzieje się w Twojej głowie…. Tam zaczynasz dzień. I tam go kończysz. Tylko od Ciebie zależy, czy ten dzień stanie się radością… Czy też jedynym Twoim marzeniem będzie by ten dzień się skończył.

A ja jestem Proszę  Pana na zakręcie…  Jestem na zakręcie. Który staje się coraz bardziej ostry. Coraz bardziej zakręca. A ja coraz bardziej nie umiem, nie mam siły, nie chcę tak prowadzić swój samochód by z niego nie wypaść. Trudna to jazda. Bo nikt jej nie widzi?  Nie chce widzieć? Taki to był spokojny, normalny człowiek. Taka zwykła porządna rodzina. Wszystko miał. Problemy? Nie. Nie zauważało się… Normalny. Jak każdy. Miewał jakieś drobne kłopoty. Ale żeby być za zakręcie? Żeby z coraz większym trudem go pokonywać? Nie. Nie było nic widać. Aż wypadł. Naprawdę? On? Nic nie wskazywało. Przecież, gdyby coś było nie tak, to byśmy widzieli. To by przecież nam powiedział. Dał jakiś znak. A może dawał? Tylko go nie widzieliście? Może dawał? Tylko go lekceważyliście? Przecież od kilkunastu dni świeci słońce. Every day. Super. Chce się żyć. I bzy pięknie zakwitły. Chce się żyć. Nie chce się? Ale jak to? Przecież dał by sygnał… Dawał? Jak to się stało, że nie widzieliśmy…

Że kryzys? Bo taki wiek? To normalne. Gówno a nie normalne. Wiek to wymówka. Każdy dokłada swoją cegiełkę. A ciężar jest coraz większy. Zakręt coraz bardziej ostry. Jeszcze zakręcam. jeszcze potrafię. Jeszcze mi się chcę… Daje radę. Ale czy jutro? A jak deszcz będzie? I szosa nie będzie taka sucha? A zakręt w ostrości coraz większy? Dobrze że chociaż te smsy napisałem… Jakoś tak trochę lżej…

25.05.2017  godz. 9.48

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>