bez tytułu…

Wczoraj spałem do 12… To znaczy wstałem o 7… Wszyscy poszli do pracy… Do szkoły… Ja zostałem. Poszedłem spać. Bo to i mniej myślenia. I mniej walenia się po głowie. Wstałem. Zrobiłem angielski. Jedyna w tej chwili rzecz, która jest w stanie mnie pocieszyć. Zmotywować. I nadać jakiś sens dniu… Cały dzień chodzę w dresach i powyciąganych kapciach. Takich z gór. Nawet jak wychodzę na zewnątrz nie chce mi się ubierać. Wyglądam jak żul. Nieogolony. Źle ubrany. Z wiecznie niezadowoloną miną. Obraz nędzy i cierpienia.

Dziś wstałem też o 7… Już przed 8 było pierwsze walnięcie. Liczby myśli i obiektów które musiałem dziś opisać i zanalizować trudno nawet zliczyć. Budowa dachu zajęła mi teraz dobrą godzinę. Nie umiem już walczyć. Nie wtedy, gdy jedynym towarzyszem moich myśli i słów w ciągu większości dnia jest albo ja sam… To najczęściej. Albo piec czy kot. Sam. Nikt nie zadzwoni. Nikt nie napisze. Samotność. W czterech ścianach. Dom. Dom jak klatka. Zamiast koić i uspokajać  jest obiektem myśli i analiz. Nie ma chyba jednego pomieszczenia, w którym czułbym się spokojnie. Wszędzie bodźce. Wszędzie ataki. Jakby cały dom był zmapowany głupimi myślami. Które odpalają się jak tylko się pojawię w jakimś pomieszczeniu. Jak na zawołanie. Wnęka. Blat – okno. Dach. Telewizor. I wciąż dochodzą nowe…. Nawet, jak coś wydaje się już bezpieczne, to w każdej chwili bezpieczne przestaje być… Atak. Atak. Atak. Wciąż atak.

I lęk. Zarówno w stanach pozytywnego podniecenia. Jak i w sytuacji jakiegoś problemu. Zawsze lęk. A teraz jeszcze ten brak celu. Jakiegokolwiek. I wciąż to narasta i narasta.

Niby wiem, że jak jest źle to musi być lepiej. Jak napisałem w życzeniach na święta… Żeby powstać trzeba najpierw upaść. Im częściej upadasz, tym częściej masz szanse się podnieść. I jak wtedy satysfakcja. Że się udało. Ale jest trudno. Można się podnosić, gdy warunki ku temu sprzyjają. A ja mam poczucie, że… wszystko już było… Że wszystko, co miałem zrobić, to już zrobiłem. Cel? Brak…

Nie mam chwilowo siły. Nawet dociągnąć do tych 500 znaków… Jak zawsze…

21.04.2017  godz. 17.18

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>