żyj!!!!!!!!

Walcz. Bierz byka za rogi. Nie poddawaj się. Sto razy przegrasz, ale jak będzie satysfakcja, jak za sto pierwszym razem uda Ci się wygrać. Walcz. Jesteś twardy. Walcz. Jesteś silny. Walcz. Potrafisz.

Potrafię? Czy przez te kilka dni udało mi się choć raz wygrać? Gdy jakaś klapka z głupią myślą otworzyła się w głowie, a ja ją potrafiłem zamknąć. Zamknąć wcześniej nim poddałem wszystko analizie. Nim się walnąłem w głowę. Za karę? By powstrzymać myśl?  No! Udało się? Choć raz? Może raz! Może nawet dwa! Ale to mało. Wciąż mało. No a poza tym było już więcej. Więcej tych zwycięskich pojedynków. A teraz? Porażka za porażką. Co robić? Spokój? Konsekwencja? Regres, który trzeba powstrzymać? Łatwo się mówi, gdy cały dzień trzeba toczyć walkę. Gdy cały dzień trzeba toczyć tę walkę wyłącznie samemu. Sam na sam. Nikt nie jest w stanie pomóc. I nie ma znaczenia, czy fizycznie ktoś obok ciebie jest, czy nie ma… Mogą być tysiące ludzi… Ty jesteś sam. Sam na sam ze swoimi pootwieranymi w głowie myślami. Których nie potrafisz zamykać. Dobra chwila. Bezcenna. Ale jakże krótka. Jak ulotna. Przychodzi i odlatuje po chwili. Gdyby tak umieć ją zatrzymać? Na jeden dzień.

Dzień bez natręctw. Dzień bez głupich myśli. O! Gdyby był taki dzień, kiedy ani razu nie uderzę się w głowę. Z całej siły? Pewnie można mocniej. Ale w ogóle. Ani mocno. Ani słabo. Dzień bez myśli. Od rana do nocy. I to nie taki dzień, kiedy najprzyjemniejsze jest spanie. I czekanie, by dzień się skończył. Dzień wolności. Cały. Każda godzina. Każda minuta. Każda sekunda. Możliwe? Fajnie się pisze. Pomaga. Ale co z wiarą? Że rzeczywiście taki dzień może przyjść. Chyba jestem niedowiarkiem. Nie wierzę, że taki dzień nadejdzie. I chyba nic nie jest mi w stanie tej wiary przywrócić.

Żyj więc… Spokojnie… Najspokojniej, jak się da… Nie oczekuj zbyt wiele. Nie stawiaj sobie wielkich wyzwań. Spasuj. Nie walcz! Nie bądź zbyt ambitny. Co los przyniesie to będzie. I tak nie masz na to wpływu. Tam gdzieś na górze wszystko jest zapisane. Tam jest zapisany scenariusz mojego, twojego… Każdego życia. Bilans zysków i strat. Nie może być tylko dobrze… A przecież w wielu aspektach życia jest cudownie. Super. Więc jak tu jest super, to gdzie indziej musi być gorzej. Scenariusz na życie. Ja mam taki. Ty masz inny. Odnaleźć ten scenariusz i żyć. Po prostu żyć. Spokojnie. Bez napięć. Bez wielkich wyzwań.

I spełniaj swoje marzenia. Jeśli je oczywiście masz. Żyj tak jak byś chciał zawsze żyć. Ze swoimi myślami? Tak! Nie masz na nie wpływu. Nie sprawisz, by ci się nie otwierały. Nie masz takiej władzy. To choroba. Tak. Jesteś chory. Dlaczego nikt tego nie chce zrozumieć? Żyj więc tak, jak możesz. Nie, jak musisz. Nie masz władzy, by stworzyć jakieś idealny życie. Masz tylko władzę, by żyć…. życiem takim, jakie dostałeś. Czerp z tego, co masz. Nic innego już nie dostaniesz. Masz jedno życie. Nie będzie drugiego!!!! To nie gra komputerowa. Nie czekaj na kolejny dzień!!! Na kolejną godzinę!!! Że będzie lepiej. Inaczej. Nie będzie!!!! Żyj!!!! Tu i teraz!!! I ciesz się tym, co masz!!! Nie dostaniesz nowego życia!!!! Jesteś chory? Trudno!!! Masz natręctwa? Trudno!!! Walisz się po głowie? Trudno!!!

Żyj!!!!

30.01.2017  godz. 9.58

1 komentarz


  1. Dla mnie jednym z lepszych przykładów osoby, która się nie poddaje, walczy i żyje jest Nick Vujicic. W wolnej chwili polecam obejrzeć sobie piękną krótkometrażówkę właśnie z nim „Cyrk motyli”
    https://www.youtube.com/watch?v=MRpkKV5Hj7Y

    ps. bardzo mi się podoba Twój szablon bloga. Serio, jeden z ładniejszych na onecie jakie do tej pory widziałam. Ja niestety mam dwie lewe ręce do takich rzeczy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>