co dalej?… maska… siła spokoju…

Życie płata różne figle. Jest słabo… Jasne. Trudności są obiektywne. Każdy na moim miejscu miałby trudny czas. Każdy by się głowił jak sobie poradzić. Jak sobie pomóc. Jak dać radę. Nie boję się realnych problemów. Nie boję się, że nie będą miał pracy. Że nie będę zarabiał. To znaczy boję się, ale w jakimś ograniczonym zakresie. Najbardziej boję się… lęku. Bo nerwica natręctw to… lęk. Lęk przed czymś, co nadchodzi, a czego nie jesteśmy w stanie ogarnąć. Boję się tego lęku. Który objawiał się będzie tym, że będę walił się po głownie częściej niż ostatnio… Że będę analizował coraz bardziej absurdalne rzeczy… Jak dziś… Jak zbudowana jest choinka? I kiedy rośnie? Boże. Nie chcę tego. Boję się. Lęk. To znowu on będzie decydował o każdej chwili mego życia?

Realne problemy. Pewnie, że realne. Obawiasz się? Nie. Psychiczni boją się tylko tego, co w głowie… Nie tego, co na ziemi. Nie dotykają realnych problemow. Koncentrują się na tych, które wypełniają ich przestrzeń w ich głowie… Chorej głowie. Czuję lęk. Że to wszystko, co zbudowałem przez te dwa lata terapii, pęknie jak bańka mydlana. Że cały wysiłek pójdzie na marne. Walcz, bo umiesz. Umiem. Ale nie mam siły. Nie mam siły udowadniać sobie i innym, kim jestem. Nie. Nie chcę. Nie wiem, co chcę. Co miałbym dalej robić w życiu. Wyobraź sobie, że nie musisz zarabiać.  Że masz wystarczającą kasę na koncie… Taką nie do wydania… Kim chcesz być? Co chciałbyś robić? Masz wszystko. Materialnie jesteś wielki. Co chcesz robić, by czuć się dobrze. Sam ze sobą. Jakże łatwe i zarazem trudne pytanie. Tak. Bardzo trudne. Co miałbym robić? Kim chciałbym być? Poznanie odpowiedzi na to pytanie, to połowa sukcesu. A może i więcej…

Dziś ja nie znam odpowiedzi. Nie wiem, co dalej? Nie wiem, jak chcę żyć? Nie wiem, co chcę robić? Nie mam siły na walkę. Na wkraczanie w nowe. Tak. Wiem. W ciągu ostatnich miesięcy też tak było… Nowe. Obce. I dałem radę. Dałem. Ale czy dam radę znów? Ile można? Ile można wejść na szczyt zaliczyć w jednym roku. Czuję się zmęczony. Wyczerpany. Nie daję rady. Uciekam do swojego świata. Tego, który jest we mnie, a którego nie znoszę… Choć jest on dla mnie swoistym bezpiecznikiem. Który chroni i ostrzega.

Nowe. Trudne. Nieznane. Jaki Ty jesteś dzielny? Jak to dobrze, że z taką pogodą i uśmiechem na twarzy potrafisz pokonywać te trudności. Skąd w Tobie taka siła spokoju? Gówno prawda. Nie mogę tego słuchać. Fantastyczna, ale nieprawdziwa maska. Spokój. Na zewnątrz. I ogromy stres i lęk w środku. Uśmiech? Maska. Maska przykrywająca prawdziwy stres i prawdziwe emocje. Pogoda? Bzdura. Gra pod publiczkę. By nikt nie czuł się w moi towarzystwie nieswojo. Że trzeba jakoś reagować? Że trzeba o coś zapytać? Może coś pomóc? Gra. Jest super. Co słychać? Nic. Jakoś leci…

Gówno leci. Czuję, że skorupa, którą tak mozolnie lepiłem przez ostatnie miesiące… się kruszy. Boże, jak się boję, że ona się zniszczy. Że ten wysiłek pójdzie na marne. Że wszystko wróci do punktu wyjścia… Wyjścia, z którego ucieczki już nie było… Trudny koniec roku. Bardzo trudny. Kim jestem dziś? Kim będę jutro? Na ile jeszcze starszy mi sił? Ile jeszcze będę udawał siłę spokoju?

20.12.2016  godz. 22.03

1 komentarz

  1. ~optymistka?

    Ten wysiłek nie pójdzie na marne. To już gdzieś w Tobie zostało, nauczyłeś się czegoś. A maskę spokoju trzeba odrzucić, ludzie zobaczą, że jesteś człowiekiem a nie uśmiechniętym robotem :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>