płomienie miłości…

Tytułem uzupełnienia z wczoraj: ja każdego dnia widzę pełny swój obraz. Te kilkanaście razy, gdy się poddaję, ale też dostrzegam chwile, gdy wygrywam. Gdy udaje mi się nie uderzyć w głowę. Gdy udaje mi się nie powiedzieć czegoś głupiego. Moi bliscy tego komfortu nie mają. Oni nie widzą tych zwycięskich pojedynków. Tylko te, które przegrywam. I dlatego słyszę: – Uspokój się tata… I jest mi przykro, że nie daję rady. Że moi synowie muszą wiedzieć mnie przegrywającego.

Dlaczego tak mam? Gdzie tkwi przyczyna? Kto popełnił błąd? Czy to musiało mnie spotkać? Przeszłość? Czy to ona jest winna? Ale nie stanowi ona dla mnie bolesnego wspomnienia. Wprost przeciwnie, wydaje się oazą szczęścia i bezpieczeństwa. Kotwicą, którą mogę rzucać, gdy  jest mi źle. Mogą włączyć  Modern Talking i poczuć się, jak w szkole podstawowej. Dyskoteka z okazji zakończenia szkoły. Rok 1986. Dokładnie w dniu, gdy rozpoczynają się mistrzostwa świata w Meksyku. Na szczęście zespół, który przygrywa do tańca przynosi telewizor. Zamiast zabawy, oglądam mecz inauguracyjny. Włochy – Bułgaria. Jest jeden do jednego. Szkoła… Ucieczki z „zerówki” do domu, gdy nie ma jedynej mi znajomej koleżanki.  Michał, który gdy pani wchodzi do klasy skacze jej na szyję. Dziś pewnie miałby zdiagnozowane ADHD. Wtedy był po prostu niegrzeczny. A ja? Wzorowe zachowanie. Do czwartej klasy włącznie piątki od góry do dołu. Potem pojedyncze czwórki. Głównie z tak „ważnych” przedmiotów, jak plastyka, muzyka, zajęcia praktyczno – techniczne. No i zawsze byłem w kimś zakochany. Bez wzajemności. Jeszcze przed szkołą. Ela. Czeszka, która przyjeżdżała do babci mieszkającej po sąsiedzku. Potem – pani od muzyki. Wszyscy chłopcy się w niej kochali. Była też Agnieszka. Świetnie biegała. Dorota, którą zawsze wypatrywałem w kościele. Ja byłem ministrantem. Ona stawała pod chórem. Miała bujne, kręcone, czarne włosy. Była też Magda. Jedyna, która choć trochę odwzajemniała moje „uczucia”. Mieszkała w blokach. Spotykaliśmy się na rowerze. Była rok młodsza. No i jeszcze Viola. Śpiewała w kościelnej scholi. Wszyscy z osiedla się w niej podkochiwali.

A teraz zmieniamy płytę. „Płomienie miłości” i Fancy. Liceum. Na przerwach gramy z chłopakami  na korytarzu w piłkę. Z papieru. Jak dzieci. Pamiętam, jak nie zgodziłem się wziąć udziału w jakimś konkursie wiedzy o Rosji…. (Przepraszam… o Związku Radzieckim) I jeden z nauczycieli mi groził, że nie zdam matury. Zdałem. I gazetkę robiłem. I czułem się wtedy ważny. I jak zwykle byłem notorycznie zakochany. I notorycznie bez wzajemności. Agnieszka. Monika. Monika podobała się bardzo… babci. Że taka porządna była. Ja też jej się chyba podobałem, ale dowiedziałem się o tym już po zdaniu matury. I była jeszcze Ania. Ona się we mnie kochała. Ale ja w niej nie. Kiedyś mi nawet o tym napisała. Cóż. Takie życie. Na studniówkę poszedłem też z Moniką. Ale inną. Potem była jeszcze Renata. Pierwsza „moja dziewczyna”. W sensie takim, że ona napisała do mniej kilka listów. Ja do niej też… I nawet trzy razy się spotkaliśmy. A potem 10 listopada, gdy Legia gra w Widzewem w Pucharze Polski i wygrała w Łodzi 2 do 1, odebrałem telefon. – Między nami już koniec. Jak to koniec, skoro nie było początku? Więcej jej nie widziałem. A dwa tygodnie później mój tata stanął w kolejce, by kupić mi bilet na autobus do Warszawy. Siadłem koło dziewczynki w białym misiu. Był 28 listopada. Godzina 17. Wtedy po raz pierwszy zdjąłem słuchawki  z głowy. Dziś ta dziewczynka w białym misiu jest moją żoną. I od 23 lat, tak, jak i ja zmaga się z moimi kłopotami. I cieszy się, że stanąłem do walki. I martwi, gdy nie daję rady. Bo ona widzi tylko te momenty. Nie widzi tych, gdy daję radę. Bo jak ma widzieć?

Bardzo chciałbym przeżyć taki dzień bez porażki. By moich bliskich w 100% zadowolić.

30.04.2016 g. 15.14

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>